Fantastyczna runda. Jeden remis, cztery jednobramkowe zwycięstwa oraz dwa zakończone dwubramkową przewagą doskonale obrazują zaciętość rozgrywanych dzisiaj spotkań. Wspaniałymi końcówkami rozgrywanych dziś pojedynków można by obdzielić całą rundę niejednej ligi europejskiej. W ubiegłym sezonie o tej porze porównywaliśmy niesamowity finisz zespołu Policji do grających w Mistrzostwach Świata naszych szczypiornistów, a szczególnie do końcówki w meczu z Norwegią. Dzisiaj znów trwają Mistrzostwa, tyle, że Europy, a dramaturgię w wykonaniu biało-czerwonych (dziś w meczu ze Słowenią i wręcz wydarty remis 30-30) znów śmiało można porównywać do SHLPN Ekoball, do wszystkich meczy siedemnastej rundy.
Już pierwsze spotkania pokazały, że nie wolno stawiać nikogo na straconej pozycji przed pierwszym gwizdkiem sędziego. W kuluarach padały pytania typu: „do ilu przegrają?”, „będzie dwucyfrówka czy nie?” Takie bowiem wrażenie można było odnieść do przeciwników najsłabszych ekip bieżącego sezonu. W pierwszym pojedynku, Handlowcy zmierzyli się z faworyzowanym Transbudem. Ku zdziwieniu obecnych na hali sportowej, Handlowcy znów pokazali lwi pazur, zagrali podobnie jak w spotkaniu z Multi, a i wynik podobny, z tym, że tym razem to oni zdobyli trzy punkty. Wynik 5-4 daje radość biało-granatowym drugi raz z rzędu. „Buncol” i spółka pokazują, że nie wolno ich przekreślać w kontekście walki o pozostanie w pierwszej lidze, a smakiem zwycięstwa zechcą się rozkoszowac jak najczęściej. Jest o co walczyć. Jak wiemy, zapewniony byt w najwyższej klasie rozgrywkowej SHLPN Ekoball będzie miało dziesięć najlepszych ekip bieżącego sezonu, o ile akces do gry zgłosi tyle drużyn, by utworzyć również drugą ligę. Wracając do spotkania, hattrickiem popisał się w nim Seweryn Smiszkiewicz, najlepszy strzelec byłej ekipy WIR-u.
Drugi pojedynek FC Wisbud : NZOZ Dar-Med rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami. 5-1 do przerwy. Jednak to co się działo po zmianie stron nadawałoby się na scenariusz dla nowego filmu Alfreda Hitchkocka. Dar-Med doprowadza do remisu 7-7. Dwie bramki zdobywa z kontrowersyjnych zdaniem Wisbudu karnych. Rozżalenie swe okazują w jeszcze większy sposób, gdy karnego wykonują oni sami, bramkarz Dar-Medu wychodzi bowiem przed strzałem 3 metry do przodu, uniemożliwiając zdobycie bramki z szóstego metra. Pretensje do arbitrów mają również zawodnicy w zielonych koszulkach, a to za sprawą sytuacji, do której doszło przy wyniku 7-7. Podczas jednej z kontr w ostatniej minucie piłka wpada do bramki Sebastiana Błażejowskiego, jednak wynik na tablicy świetlnej pozostaje nienaruszony. Powód? Obustronny wślizg i rzut sędziowski. Zanim umilkły echa tej kolejnej kontrowersyjnej sytuacji, do akcji wkracza Konrad Steliga, i na sekundy przed zakończeniem spotkania ustala wynik na 8-7. Niesamowita ulga, ucieczka przed kompromitującym wynikiem dla Wisbudu, niesamowity żal i sportowa złość wśród Dar-Medu. Już byli w ogródku… Niestety jeszcze dziś nie udało się. Może za tydzień? NZOZ zmierzy się z Transbudem, a Wisbud z Handlowcami. Zamiana dzisiejszych przeciwników. Zarówno wyniki, jak i sam przebieg gry zespołów z dolnej części tabeli wskazują, że zacięte i pełne dramaturgii spotkania odbywać się będą o każdą lokatę w ligowej hierarchii. W tej lidze nikt nie odpuszcza, i niejeden wynik jeszcze nas wszystkich zaskoczy.
Trzeci mecz Agenda 2000 kontra Harnaś-Błonie … czytaj więcej »
17 Komentarzy »